czwartek, 27 lutego 2014

Chapter Fourteen

CZYTASZ = KOMENTUJ
WIĘCEJ DOPRASZAĆ SIĘ NIE BĘDĘ , JEŻELI KOMUŚ ZALEŻY NA TYM OPOWIADANIU TO NIECH WYRAZI SWOJĄ OPINIĘ , JEŻELI NIE TO NIE :)
Zobaczyłam w nich przystojnego chłopaka, nawet bardzo. Słodkie loczki spadały mu na oczy przez lekki
wiatr. Rozejrzał się po zgromadzonych i uśmiechnął się do Ellie i Flo. Kiedy spojrzał na mnie zdziwienie zawitało na jego twarzy.
-Tak mi przykro, stary . Wyszeptałam , pełna sarkazmu.
Flo ♥

Usłyszała to Flo i spojrzała na mnie dziwnie marszcząc brwi , wywołując u mnie falę zajebiście obciachowego napadu śmiechu. Boże, Maggie , ty to umiesz zachować powagę sytuacji . Jedna z terapeutek popatrzyła na mnie z dezaprobatą, na co pokazałam jej środkowy palec.Ups, będą kłopoty. W tym czasie koło mnie przechodził jeden z ochroniarzy , trzymających Brada. "Niechcący" podłożyłam mu nogę , przez co się wyjebał. Kolejny napad śmiechu spowodował ,że prawie się krztusiłam. Ochroniarz spojrzał się groźnie na mnie , myśląc że coś zdziała.
-Sory gościu, to nie przedszkole.- Powiedziałam to głośno, aby każdy usłyszał. Po sekundzie wiele chichotów doszło do moich uszu i spojrzałam zwycięsko na ochroniarza-ciamajdę.Zawstydzony, szybko wstał i ruszył ze śmiejącymi się towarzyszami. Odwróciłam się do Ellie i Flo , które nadal się śmiały.
-Ja już spadam, zobaczymy się na kolacji . Dałam każdej po buziaku w policzek i weszłam do budynku. Ruszyłam po marmurowych schodach do swojego pokoju. Otworzyłam swoje drzwi i ujrzałam Brada. BRADA? ŻE CO KURWA.
Brad ♥
- To mój pokój . Powiedziałam zdziwiona jego obecnością tutaj. Pokręcił głową z dezaprobatą.
- Od dzisiaj to NASZ pokój
- Że , co? To jest mój, pierdolony pokój i żaden koleś nie będzie się do niego wpierdalać! Wykrzyczałam pełna złości.
- Dyrektor kazał mi tu przyjść. Jedyne wolne łóżko jest tu więc chyba muszę tu zostać . Uśmiechnął się do mnie chytrze.
- Nie znam cię i mam pozwolić ci tu zamieszkać? Albo ty stąd wychodzisz albo ja.
- Wolałbym jednak , żebyś to była ty.
- Dobrze , w takim razie wychodzę . Nie mam zamiaru tu dłużej siedzieć. Wzięłam koc i kołdrę z łóżka i wyszłam z pokoju. Co za ciota! Dobra, mniejsza o to , muszę sobie przyszykować miejsce do spania. Może na schodach ? Wydają się nie być aż takie złe...
* perspektywa Brada *
Zadziorna z niej laska , lubię takie. Chociaż dziwnie zareagowała na pokój ze mną. Zawsze mogło być gorzej i trafiłaby na narkomana albo gwałciciela. Nigdy nic takiego nie zrobiłbym dziewczynie . Może za chamsko ją potraktowałem ale nie mam zamiaru spać na schodach , o nie ! Jak zaśnie to przeniosę ją do łóżka , żeby nic jej się nie stało , bo jeszcze miałbym ją na sumieniu...
 *perspektywa Maggie* 
Okej, moje nowe łóżko niedługo będzie gotowe. Mam nadzieję , że nikt tu się nie kręci gdy jest późno , nie chciałabym mieć niemiłej niespodzianki. Niedługo ma być kolacja , znowu nic nie zjem. Te świństwa są okropne, nie wiem jak inni mogą to jeść. Zeszłam ze schodów i skierowałam się do stołówki.

piątek, 21 lutego 2014

Chapter Thirteen

~ 2 tygodnie później ~
Zostałam przeniesiona do pieprzonego wariatkowa. Nikt nie chciał mi uwierzyć , że mogłam ujrzeć , to co ujrzałam. Lecz ja wiem swoje i nie poddam się tak szybko. Zayn przychodzi do mnie raz w tygodniu razem z Jamesem , jego małym synkiem. Podróż z jednego świata do drugiego musiała spowodować częściową utratę pamięci. Wszystko co tłumaczył , miało przebłyski w mojej głowie lecz coś nie dawało mi spokoju. Dlaczego , kiedy byliśmy w szpitalu chłopak z lokami przypominał mi kogoś. Nie miałam wyraźnego obrazu w głowie, ale takiej twarzy się nie zapomina. Cóż, mniejsza o to. Zayn będzie musiał mi to powiedzieć , prędzej czy później.
Dzisiaj ma  przyjechać nowy pacjent. Co w tym dziwnego, prawda? Przecież to wariatkowo, codziennie kogoś przywożą . Ale ten pacjent jest niezwykły . Udało mu się zwiać stąd ponad osiem razy. Nie mam pojęcia jak to zrobił , pielęgniarki łażą za nami krok w krok. Szczerze mówiąc, zaprzyjaźniłam się z jedną. Ma na imię Rachel i jest cudowna. Nie wiem, dlaczego wybrała sobie taki okropny zawód.
Nie jest taka, jak inne. Stare, zgrzybiałe staruchy ,które tylko marudzą. Jest typem szalonej imprezowiczki , z dużym poczuciem humoru. Każdy może przy niej spokojnie się pośmiać, zapominając o smutkach. Pomagała mi w pierwszych dnia pobytu tutaj za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Są tutaj narkomani z szaleństwem w oczach, od których najlepiej jet trzymać się z daleka. Mogą ci zrobić dosłownie wszystko i dlatego unikam ich jak ognia.Nieudane samobójczynie i obłąkani , takich ludzi jest tu najwięcej. Budynek sam w sobie nie jest aż taki zły. Zbudowany jest z trzech pięter. Pierwsze z nich to ogromna stołówka, pokoje terapeutów oraz świetlica. Drugie piętro jest podzielone na
dwie części : damską i męską. Wchodzi się tam długimi , marmurowymi schodami . Mój pokój to numer 312 , ostatni który był wolny. Jest przygotowany dla dwóch osób, lecz na razie mieszkam w nim tylko ja.
Za dziesięć minut ma pojawić się "nowy" więc postanowiłam nareszcie się ubrać. Wybrałam prosty zestaw : koszulka,  legginsy i creepersy .Z włosów zrobiłam koczka a zrobione wczoraj niebieskie końcówki rozpuściłam.KLIK
Wyszłam biorąc telefon i zamknęłam na klucz drzwi pokoju. Nigdy nic nie wiadomo , a nie chciałabym stracić jakiegoś topu albo koszuli. Doszłam do schodów i dołączyłam do Ellie i Flo , które zawzięcie o czymś dyskutowały.
Ellie ♥
Pierwsza trafiła tutaj z powodu bulimii , która zaczęła się w wieku 13 lat. Obecnie  ma 17 lat i powoli wychodzi na prostą. Flo z kolei trafiła tutaj za nadużycie narkotyków. Od jakichś 3 lat jest uzależniona i siedzi tutaj, lecz nic jej to nie pomaga , ponieważ w pokoju ma dużą ilość prochów.
 Włączając się do rozmowy o stałym gościu tego miejsca , dowiedziałam się paru informacji o nim. Nazywa się Bradley , ma 19 lat i był tutaj, ponieważ okaleczał się i próbował samobójstwa. Podobno, zdaniem Flo jest bardzo przystojny.Wreszcie wyszłyśmy przed budynek i dołączyłyśmy do Rachel i paru innych pielęgniarek , których tak bardzo nienawidzę. W tłumie wypatrzyłam Claire , schizofreniczkę i anorektyczkę,która rozmawiała z Amfą, najlepszym dilerem w csłym szpitalu.
Brama zaczęła się otwierać i wiechały dwa samochody. Z pierwszego wysiedli dwoje ochroniarzy, którzy byli tu po to aby Brad po raz kolejny nie zwiał. Nie mam pojęcia po co tyle wysiłku, przecież i tak stąd ucieknie. Drzwi drugiego samochodu zostały otworzone i zobaczyłam w nich ...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
MYŚLĘ NAD USUNIĘCIEM TEGO BLOGA PONIEWAŻ TYLKO DWIE OSOBY DAJĄ MI WSPARCIE ZA CO STRASZNIE DZIĘKUJĘ

środa, 12 lutego 2014

Chapter Twelve

Maggie's POV
Kurde, co tu tak ciemno? I dlaczego słyszę jakieś ciche popiskiwanie? Jezus Maria , żeby to był sen.

Zayn's POV
Szybko podszedłem do worka zaniepokojony. Rozsunąłem zamek i ciemno mi się przed oczami zrobiło.

Maggie's POV
Ktoś rozsunął worek , w którym byłam. Nareszcie światło! Piski koło mnie się nasiliły , odwróciłam w ich stronę głowę i ujrzałam SZCZURA. Czy ktoś sobie ze mnie jaja robi ? Zaczęłam drzeć się ze strachu, nienawidzę wszystkich gryzoni. Wyskoczyłam z worka i zobaczyłam chłopaka , który był jakby zamglony.

Zayn's POV
- Wszystko z tobą okej ? Zapytała zaniepokojona. Ona żyje , ona żyje. Lekarze się pomylili , ona ŻYJE !
Chciałem ją przytulić , ale mnie odepchnęła. Że co?
- Kochanie , przecież to ja , Zayn. Dlaczego mnie odpychasz ?
- Yyy , sory ale nie znam nikogo o imieniu Zayn. I  jeżeli jeszcze raz mnie dotkniesz to się inaczej zabawimy. Ostrzegam.
- Możesz już przestać udawać , wiem że jesteś na mnie zła , chciałbym cię przytulić.
- Sory koleś , ale ja cię nie znam. Weź mnie stąd , bo tu strasznie śmierdzi. W ogóle to gdzie my jesteśmy.
- W kostnicy. Wiesz , przechowuje się tu zmarłych.
- Powiedz mi , kto mnie tu wsadził to mu jaja z dupy powyrywam.
- Lekarz , Mr Smith . Zaprowadzę cię.
- Dobra , ale żadnych sztuczek , jasne?
Zaprowadziłem ją do windy. Jechaliśmy w niezręcznej ciszy jakieś 5 minut.
Wparowała na oddział jak jakaś tykająca bomba. Podeszła do recepcji , przepychając się przez kolejkę.
Recepcjonistka kiedy na nią spojrzała, wyglądała na przerażoną. Widziała jak wynoszą Maggie do kostnicy.
- GDZIE JEST DO JASNEJ KURWY SMITH ?
- P-powinien być w sali 369 , proszę pani
- Gdzie to jest ?
- Na końcu korytarza , sala po lewo , ale ..
Dalej już nie słuchała , tylko pobiegła jak torpeda , tam gdzie wskazała recepcjonistka.
Weszła do sali po prawo i zatrzymała się jakby była wbita w ziemię. Podbiegłem do niej i już wiedziałem , dlaczego jest zdezorientowana. Jej mama Caroline była tu z tym , no, Harry'm i z jakimś innym kolesiem. Ale co oni robili, boże . Jej mama robiła temu drugiemu loda a Harry ruchał ją na pieska. W oczach Maggie zaczęły pojawiać się łzy. O , nie . Przez taką tanią dziwkę Maggie nie będzie płakać. Trzasnąłem drzwiami a oni podskoczyli zaskoczeni. Harry i tamten drugi zaczęli się ubierać ale doskoczyłem do nich. Złapałem Harry'ego za kołnierz koszulki i rzuciłem nim o ścianę . Podszedłem do niego i wyszeptałem tak aby tylko on to usłyszał .
- Nigdy więcej nie zbliżaj się do Maggie , męska dziwko.


sobota, 1 lutego 2014

Kochani!

Hej , hej , hej :**
Wielcy fani Midnight Memories?
Ja baaardzooo *_________________________*
KOCHAM TO TAK MEGA STRASZNIE MOCNO <3
ROZJEBAŁYŚMY PO RAZ KOLEJNY LICZNIK !!!!!!!
YAAAAAAAAY !!!!!

POBIJAMY, POBIJAMY KOCHANE

 http://www.youtube.com/watch?v=bkx9kCdaaMg


LUV <3

CO DO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU NIE MAM POJĘCIA KIEDY BĘDZIE PONIEWAŻ MAM REMONT I SIEDZE NA KOMPIE U RODZICÓW I PATRZĄ CIĄGLE CO ROBIE TAKŻE ;-;

LUV x2
LUV x 3
XD