Jestem Margaret. Mam szesnaście lat . Moje włosy są koloru blond a oczy błękitne. Uwielbiam luźne stroje i właśnie w takie się ubieram. Moi rodzice kłócą się od bardzo dawna czyli odkąd się urodziłam.Wiele razy pytałam babci czy to moja wina. Nigdy mi nie odpowiedziała .Dorastałam w ciągłym hałasie i demolce. Wrzeszczali w domu od rana do nocy. Zawsze po powrocie ze szkoły chowałam się do pokoju i czekałam. Czekałam ,aż uspokoją się na moment ,żeby wejść do łazienki i się umyć. Pamiętam to do dziś gdy moja rodzicielka gdy miałam sześć lat zaczęła rzucać we mnie garnkami i talerzami. Trafiłam wtedy do szpitala. Nikt się mną nie przejął . Rodzice przyjechali mnie odebrać i znowu zaczęło się piekło.Wiele razy wracałam do tego szpitala. Pomyślicie, a moja dalsza rodzina ? Babcia, dziadek czy choćby kuzyn ? Szczerze powiedziawszy babcia miała mnie głęboko w dupie.Dziadek zmarł przed moimi narodzinami. Więcej rodziny nie miałam. Dziadkowie od strony taty zginęli w wypadku samochodowym gdy miałam dwa lata. . Później rodzice się rozwiedli i teraz jeżdżę od Londynu do Mullingar . Moja rodzicielka stoczyła się na samo dno i czasem wydaje mi się że jeżdżę do niej tylko po to żeby prowadzić ją do łazienki. W tym roku wzięłam sprawy w swoje ręce.Chciałam tylko zarobić parę pieniędzy. Mama, wychodziła codziennie na
imprezy, a wracała do domu napruta, bez portfela... I oczywiście wszystko zepsułam. Wpadłam w
bagno, a moją ostatnią deską ratunku... jest niemożliwa miłość.