wtorek, 24 grudnia 2013

ZAPRASZAM !

Zapraszam na mojego NOWEGO Bloga , który jest tłumaczeniem .
 http://smallbump-fanfiction.blogspot.com/
   Do zobaczenia ! :)
ASK
TWITTER
FACEBOOK

sobota, 21 grudnia 2013

Chapter Nine

                                                    *** SKOMENTUJE KTOŚ ?***
#Następnego Dnia#

Leniwie przewróciłam się na drugi bok i otworzyłam oczy. Mój krzyk przerażenia rozległ się w całym domu jak i nie dalej... 
 Obok mnie , na łóżku leżał .. ON . Co on tu robi ? Dlaczego leży ze mną w łóżku ? Czemu nie zostawi mnie w spokoju ?! Te pytania chodziły mi po głowie dokąd , aż chłopak nie otworzył oczu , przestraszony. Spojrzał na mnie i odetchnął z ulgą .
- Boże , Maggie co się stało ? 
Skuliłam się na jego słowa . Tak , boję się go. Boję się , że coś mi zrobi.
- Ej , co jest ? - zapytał delikatnie , podnosząc się na łokciu i wpatrując się w moją twarz. 
- Ja ... uhm .. nieważne - odpowiedziałam zamykając oczy
- Maggie , kochanie , powiedz. Nie zjem cię - mimowolnie uśmiechnęłam się. Może to nie taki zły pomysł ?
- Po prostu przestraszyłam się , że ktoś leży obok mnie. Ale już okej. - Chłopak spojrzał na mnie nieufnie , ale nic nie odpowiedział
- Ja... chciałabym wiedzieć , czy mogłabym wrócić do domu ? - spojrzałam na niego oczami nadziei.
- Źle ci tu ? Coś ci nie odpowiada ? Ja to zmienię , tylko proszę , zostań ze mną. 
- Dlaczego mam z tobą zostać ?
- Bo... Ech.. Nie ważne- posłał mi nieśmiały uśmiech . Nie wierzę mu. Po prostu mu nie wierzę. Wymusiłam uśmiech , który wyszedł naprawdę wiarygodnie. Chłopak zaczął powoli wstawać z łóżka i dopiero wtedy zauważyłam , że jest tylko w bokserkach. Odruchowo zasłoniłam oczy , co zakończyło się z chichotem chłopaka. Wyszedł z pokoju a ja odetchnęłam z ulgą. Nareszcie mogę się przebrać z tych wczorajszych ubrań. Weszłam do garderoby i przeżyłam niemały szok. Na podłodze leżało sześć wielkich reklamówek . Szybko do nich podbiegłam i zaczęłam skakać z radości ! W trzech z nich znajdowały się buty. Ale nie byle jakie ! Było z 10 par Conversów ! Nareszcie będę miała w czym chodzić. Jezu , ale się cieszę ! W reszcie torebek były kolejne ubrania , lecz teraz były bardziej przyzwoite. Nie było żadnej , nowej sukienki = tym lepiej dla mnie. Szybko wybrałam zestaw z nowych ubrań i poszłam do łazienki. Wykąpałam  się i nałożyłam niewiele makijażu. Ubrałam się w to , ponieważ zrobiło się ciepło. Cicho zeszłam po schodach i  otworzyłam lewe drzwi , zaznajomiona z tym , co dzieje się za prawymi. Po raz kolejny tego dnia przeżyłam szok. Przy stole w kuchni siedział mały chłopczyk mógł mieć może z 2-3 latka. Co on robi w domu przestępcy ? Może też został porwany. W tym czasie chłopczyk podbiegł do mnie i przytulił się do moich nóg. 
- Zostaniesz moją nową mamusią ? - zapytał , patrząc na mnie z nadzieją. Co ja mam mu powiedzieć ? Kurwa... 
- Ale ... ty już masz swoją mamusię . Na pewno Cię kocha i nie chciałaby być zastąpiona kimś innym . - nieudolnie próbowałam pocieszyć chłopczyka.
- James , kurwa , miałeś nie wychodzić z pokoju , prawda ?! 
                                                                       
James ♥

------------------------------------------------------------------------------ 
Szczerze ? Nawet nie wiem co tu napisać . Rozdział jest okropny i nie zdziwię się jak nikt go nie skomentuje.

sobota, 7 grudnia 2013

#Liebster Blog Award

O co chodzi w Liebster Award?
,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominowała."


Zostałam nominowana przez : blackniallhoran.blogspot.com
Dziękuję :*
1. Co zabrałabyś na bezludną wyspę ?
 - Hmmm ... Telefon , komputer, Nutellę <3 , ONE DIRECTION *-*    
2. Ulubione zajęcie. 
 - Uwielbiam czytać , najczęściej fanfiction o 1D :D
3. Skąd czerpiesz pomysły na każdy rozdział ?
-  Najczęściej dostaję nagłego olśnienia pod prysznicem xD
4. Co sądzisz o cytacie "Snu­cie opo­wieści jest sztuką, sa­mo pi­sanie rzemiosłem. ''
- Nwm :O
5.Ulubiony blog.
-  Dużo by wymieniać ^-^
6.Co Ci się w tobie nie podoba ?
- Wszyyyściusieńko
7.  Ile masz lat ?
- W sierpniu skończyłam 12  ;*
8. Jaką rzecz masz zawsze przy sobie ?
- Chyba ... Telefon ?
9. Co sądzisz o wszystkich hejterach ?

  Typowy hejter ---->>
 
 

10. Kim chcesz być w przyszłości ? 
- Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym.
11. Twoje hobby ?
- Pisanie rozdziałów na blogu :))


 Nominowani : (kolejność przypadkowa)
-http://this-is-not-i.blogspot.com/
-http://youknowyoulikeitfanfiction.blogspot.com/
-http://black-harrystyles.blogspot.com/
-http://fighter-fanfiction.blogspot.com/
-http://give-me-love-zayn-louis.blogspot.com/
-http://noloveallowed-fanfiction.blogspot.com/
-http://despotic-fanfiction.blogspot.com/
-http://danger-niall-horan-fanfiction.blogspot.com/
-http://after-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/
-http://loveme-likeyou-do.blogspot.com/
-http://secrets-of-human.blogspot.com/

 Moje pytania :
1.  Czy udało Ci się spełnić swoje najskrytsze marzenie?
2.  Czy jesteś zadowolony/zadowolona ze swojego wyglądu?
3.  Twoja ulubiona piosenka to…?
4.  Czy spotkałeś/spotkałaś już swoją drugą połówkę?
5.  Największą szkolną zmorą było…?
6.  Czy chodzisz do kościoła?
7.  Czy chciałbyś/chciałabyś skoczyć na bungee?
8.  Motto życiowe lub ulubiony cytat.
9.  Wymarzona podróż?
10. Jakie jest Twoje hobby?
11.Jak minął Twój ostatni weekend?

piątek, 6 grudnia 2013

Chapter Eight


Chłopak zaprowadził mnie do pokoju na piętrze , który był utrzymany w kolorach mięty , bieli i brązu. Od razu przypadł mi do gustu. 
~ Pokój Maggie ~
Nad łóżkiem namalowane było drzewo , które idealnie komponowało się z pomieszczeniem. Obok drewnianego łóżka przykrytego białą pościelą stał stołek. Na przeciwko wisiał ogromny telewizor, a obok niego dwie pary drzwi. Zajrzałam do pierwszych i oniemiałam. W pokoju miałam ogromną łazienkę ! Była tam wanna i prysznic. Wszystko utrzymane w kolorach bieli i czerni. Wyszłam z łazienki i skierowałam się ku drugim drzwiom. Lekko nacisnęłam klamkę , aby drzwi się uchyliły. Otworzyłam je szerzej i znieruchomiałam. Przede mną znajdowała się OGROMNA garderoba , w której było dosłownie wszystko. Od obuwia po biżuterii. Zaczęłam oglądać wszystkie ubrania po kolei. Wszystko było z metkami , na których mogłam ujrzeć cenę danej rzeczy. Nie mieściło mi się w głowie po co ten chłopak wydał tyle pieniędzy na ubrania. Postanowiłam się odświeżyć , ponieważ wczoraj nie zdążyłam się umyć przez niespodziewanego "gościa". Zaczęłam szukać jakichś normalnych ubrań , lecz moje próby spełzły na niczym. Prawie wszystkie ubrania były to sukienki, których szczerze nienawidzę. Niestety, chyba będę musiała którąś założyć bo nie zamierzam chodzić we wczorajszych ciuchach. Wybrałam sukienkę , która nawet by mi się podobała gdyby nie koronka na plecach. Uznałam jednak , że jest najlepszą z wszystkich w pomieszczeniu. Tak wyglądała . Dobrałam do niej małe, złote kolczyki w kształcie serduszek i przyszedł czas na buty , z którymi miałam nie mały problem. Otóż moje Vansy , w których przyjechałam były całe ubłocone a nie wypada chodzić po domu w brudnych butach komuś , a szczególnie jeżeli jest to przestępca. Jeszcze by mnie zamordował za to ,że ubrudziłam mu dywan. Cały problem polegał na tym ,że nie było żadnych trampek. Wszędzie szpilki, koturny nawet glany się znalazły . 
-Dobra, najwyżej na boso będę chodzić.- powiedziałam sama do siebie. Wzięłam wszystkie rzeczy do łazienki i zamknęłam drzwi. Napuściłam wody do wanny i wlałam odrobinę płynu o zapachu róży. Szybko się rozebrałam i weszłam do niej. Umyłam dokładnie swoje ciało i włosy. Po jakichś piętnastu minutach wyszłam z wanny i wypuściłam wodę . Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra. Rozczesałam włosy ręką i zaczęłam je suszyć suszarką , która leżała pod umywalką. Obok niej leżały kosmetyki m.in. mascara , puder, eyeliner , cienie.
Po raz kolejny mnie zadziwił. Po chuja mu mascara ? Albo puder ? Dobra, tak czy tak tego nie zrozumiem. Zabrałam się do robienia delikatnego makijażu czyli użycia mascary i pudru. Nigdy nie lubiłam się ostro malować. To nie w moim stylu. Po skończeniu makijażu zabrałam się za włosy. Postanowiłam zrobić z nich kokardę. Wyszła mi po raz pierwszy idealnie. Po chwili byłam już ubrana. Wyszłam z łazienki i zaburczało mi w brzuchu. - Czas coś zjeść - pomyślałam. Cichutko uchyliłam drzwi i zamknęłam je za sobą. Powoli zeszłam schodami w dół kierując się gdzieś. Stałam na przeciwko drzwi wejściowych i zastanawiałam się , które drzwi wybrać. Prawe czy lewe ? Dobra,raz kozie śmierć . Otworzyłam prawe drzwi i zachciało mi się rzygać. Na kanapie siedział chłopak i dziewczyna. Niby nic w tym złego ale co oni robili. Całowali się... Nie , to złe słowo ! Oni się po prostu chcieli zjeść ! Moje szczęście nigdy nie zawodzi. Zniesmaczona , powoli uchyliłam lewe drzwi i odetchnęłam z ulgą. Nareszcie trafiłam do kuchni. Niebiosa się nade mną zlitowały. Znalazłam się w kuchni połączonej z jadalnią. Kiedy zobaczyłam lodówkę serce zaczęło mi szybciej bić. Na jej drzwiczkach wisiały moje zdjęcia. Nie jedno ani dwa tylko ze 20! Podeszłam bliżej i zaczęłam się im przyglądać. Najnowsze było zrobione przedwczoraj. Czy on... nie no kurwa, on mnie śledzi ! Otworzyłam drzwiczki lodówki, ponieważ niekontrolowany bulgot wydobył się z mojego żołądka. Znalazłam jakiś talerz z kanapkami. Szybko wyciągnęłam go i od razu nabrałam nienawiści do tego , kto to zrobił. Kanapki były usmarowane ketchupem, którego szczerze nienawidzę. Talerz od razu odłożyłam z powrotem na swoje wcześniejsze miejsce. Tępo wpatrywałam się w lodówkę, która oprócz talerza , nie miała nic . - Cóż , chyba będę od dzisiaj głodować. Przynajmniej schudnę .- pomyślałam. Wróciłam do pokoju i postanowiłam obejrzeć telewizję. Przez oglądanie pierdół strasznie zachciało mi się spać. Wyłączyłam urządzenie i złożyłam dłonie do modlitwy. " Panie Boże , proszę Cię aby ten chłopak mnie nie skrzywdził. Błagam Cię o to , by odwiózł mnie do domu całą i zdrową. I proszę o jeszcze jedno. Niech kupi coś do jedzenia." Skończyłam swój monolog i położyłam się wygodnie na łóżku. Zasnęłam ogarnięta cudownym snem.

#Następnego Dnia#

Leniwie przewróciłam się na drugi bok i otworzyłam oczy. Mój krzyk przerażenia rozległ się w całym domu jak i nie dalej... 

------------------------------------------------
#Hejka!
Przybywam do Was z nowym rozdziałem . Wiem , okropny ale muszę coś dodać , ponieważ w przyszłym tygodniu mam próbny sprawdzian dlatego muszę zacząć się uczyć :c
Za wszelkie błędy błędy przepraszam !
Do następnego ;* 

sobota, 30 listopada 2013

*__________________*

Cześć.
Nie wiem już o co chodzi.
To przez moje opóźnienie rozdziału ?
Czy po prostu bez celu zaśmiecam internet ?
Mam pytanie.
Czy warto jeszcze kontynuować tego bloga ?
Wydaje mi się , że nikt go nie czyta.
Powiedzcie mi czy jest sens dalej pisać to opowiadanie ?
+ Jest mi bardzo przykro , że nikt nie skomentował rozdziału siódmego
xx

Chapter Seven

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
  ***
Cicha melodia wyrwała mnie ze snu. Był w nim chłopak , który chciał skoczyć z mostu. Podbiegłam do niego. Okazało się , że go znam. HARRY. 
    Przestraszona otworzyłam oczy. Znajdowałam się w nieznanym mi samochodzie. Zmrużyłam oczy,  po czym zerknęłam na kierowcę. Krzyknęłam i uderzyłam głową o sufit. Chłopak, który dotąd wpatrywał się w drogę, odwrócił się twarzą do mnie. 
-Jezu Margaret , uspokój się. - powiedział jak gdyby nigdy nic.
-K-kim ty jesteś ?. - szepnęłam, ocierając dłonią obolałe miejsce..
Chłopak zignorował moje pytanie i z powrotem wbił wzrok w jezdnię. Chciałam wyskoczyć, ale chłopak sprytnie zablokował drzwi. Przerażona złapałam się za twarz, kompletnie zagubiona.
-Jesteś urocza, jak się denerwujesz - powiedział. Gwałtownie podniosłam głowę.
 -Co?!
Nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się figlarnie pod nosem. Przyjrzałam się mu uważniej. Był mulatem o czekoladowych oczach.O Jezu jakie one ładne. Chwila , czy mnie wzrok nie myli ..? O Mój Boże, widziałam Go w listach gończych. Kurwa, kolejny psychopata się na mnie uwziął.Moje życie jest po prostu zajebiste , tylko szczelić sobie kulką w głowę.
-Czego ode mnie chcesz ?! - warknęłam.
 Zmroził mnie wzrokiem.
-Nie takim tonem. - powiedział spokojnie. - Jedziemy do mnie.
-Co ?! - wrzasnęłam.
Pokręcił głową , po czym ostro zakręcił na drogę leśną.
-Jesteś zła?
-Nie kurwa, jestem zajebiście szczęśliwa, że wieziesz mnie do lasu, pewnie mnie zgwałcisz i zabijesz. Skaczę z radości po prostu.. - jęknęłam. Ja pierdole, muszę się opanować.
 Odwrócił się twarzą do mnie. Momentalnie zabrakło mi tchu. Odwróciłam wzrok i wyjęłam komórkę. Szybko napisałam sms'a.
Mój palec skierował się w stronę  wyślij  lecz jakaś osoba, wyrwała mi telefon z ręki. Chłopak schował komórkę do kieszeni. Zmrużyłam oczy i zawiedziona oparłam głowę o szybę. I co ja mam teraz zrobić? Ten psychopata wiezie mnie nie wiadomo gdzie. Jeszcze może zamorduje mnie. 
-D-dlaczego mnie zabierasz do siebie?
-Nie zrobię Ci krzywdy, jeśli o to Ci chodzi. 
Nie ma to jak jasna odpowiedź. Przynajmniej jedno zmartwienie mniej.
Jechaliśmy ciemnym ,strasznym lasem, tylko gdzie nie gdzie widać było promienie słoneczne. Panował tu mroczny nastrój. Rosły  różne krzaki... Aww, jest tu nawet jelonek ! Jechaliśmy w ciszy jeszcze piętnaście minut. Przed moimi oczami pojawił się piękny apartament. 
Westchnęłam oczarowana. Po chwili pokręciłam głową i czekałam, aż chłopak otworzy drzwi. Zaparkował, po czym pochylił się ku mnie. 
-Bez żadnych numerów, jasne? 
Kiwnęłam głową, ale juz układałam plan ucieczki. Otworzył drzwi, wyszłam, zamknęłam je i puściłam się biegiem w las. Jestem debilką, zgubię się w tym lesie. Zatrzymałam się gwałtownie i chłopak, który za mną biegł, wpadł na mnie. Oboje wylądowaliśmy na mchu. On na mnie. Ja pod nim. Uh, cholera jak on ładnie pachnie. Zaśmiał się gardłowo, kiedy wierciłam się pod nim,  musiałam jakoś wyleźć. Przytwierdził mnie bardziej do trawy, wciąż się śmiejąc. Znieruchomiałam zdziwiona obrotem sprawy. 
-No i to mi się podoba, słonko. - powiedział, po czym pocałował mnie w czoło. Co kurwa.  - Ale. Nigdy. Więcej. Mi. Nie. Uciekaj. - zamruczał  do ucha, po czym lekko przygryzł  płatek ucha. Zadrżałam, co to kurwa miało być, co on odwala. Jezu, proszę weźcie mnie stąd. W co ja się wpakowałam.?!
Wstał i podał mi rękę. Zignorowałam ją, i sama się podniosłam. Złapał mnie za ramię i poprowadził w stronę apartamentu
------------------------------------------------------------------
Hej ! Na wstępie chciałam przeprosić za tak długą nieobecność. Pewne sprawy rodzinne nie pozwoliły mi nic pisać i odwiedził mnie również ktoś o imieniu Brak Weny :c. Jak podoba się nowy nagłówek ? Jak oceniacie rozdział ? Tak wiem nudny jak flaki z olejem. Jeżeli macie jakieś pytania do mnie , do bohaterów lub coś Wam nie odpowiada piszcie śmiało , a postaram się to zmienić. Za wszystkie błędy przepraszam. Zapraszam również na mojego
- Tumblr'a   paradiseloveus.tumblr.com
- Ask'a       ask.fm/lolleks
Do zobaczenia ! :)

wtorek, 12 listopada 2013

Chapter Six

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

-  Zostaw mnie ... proszę.- powiedziałam szeptem drżąc. Chłopak zbliżył się do mnie , poczułam jego ciepłe usta na policzku przesuwające się powoli do moich ust. Po chwili moje usta zwarły się z jego. Przyjemne ciepło pojawiło się w moim brzuchu. Nie chciałam tego kończyć, lecz musiałam.To zaszło za daleko. Powoli odsunęłam się od chłopaka , kończąc pocałunek i spojrzałam na niego. Z jego oczu bił smutek  . Przytuliłam się do niego z całych sił. Zdziwiony ,dopiero po chwili oddał przytulasa. Usiadł na ławce i posadził mnie na kolanach.  - Harry...
-Słucham ?
-Ładnie.. śpiewasz.
-Skąd wiesz , że śpiewam ?
-Widziałam cię w telewizji
-Aha. Pewnie się dziwisz po co ktoś taki jak ja pracuje w muzycznej branży, prawda ?
-Emm.. Może troszkę - Odpowiadam zdziwiona, nagłą rozmową z chłopakiem     
- Poszedłem kiedyś do X Factor 'a , zaśpiewałem piosenkę , spodobałem się. Trochę to trwało. Po pewnym czasie jurorzy powiedzieli , że oddzielnie nie mamy szans , lecz razem możemy zdobyć świat. Połączyli mnie w zespół z czterema innymi chłopakami. Właśnie dlatego śpiewam. Kocham to robić..
Ellie ♥
- O mój boże ! - głos, dobiegający z ulicy odwrócił uwagę chłopaka.
Zdezorientowana odwróciłam głowę w stronę chodnika , na którym stała dziewczyna. Po chwili ciszy, zdałam sobie sprawę kto znajduje się zaledwie parę kroków od nas. Ellie
. Ubrana w to patrzyła na nas zszokowana. Miała przy sobie walizkę. Jejciu. Po tylu latach znowu się spotykamy. Gdybym nie widziała jej zdjęć , pewnie bym jej nie poznała. Ellie jest moją kuzynką, lecz traktujemy się jak siostry.  Wstałam z Harry'ego, szczęśliwa. Rzuciłam się na kuzynkę, zamykając ją w niedźwiedzim uścisku.  Odwzajemniła hug'a, po czym odsunęła mnie delikatnie. 
- Harry Styles , prawda ? - zapytała ciekawa- Tak - chłopak uśmiechnął się do niej zalotnie , a mnie coś ukuło blisko serca.
- Mogę prosić autograf ? 
- Dla pięknej damy wszystko - powiedział i podpisał kawałek papieru wyciągniętego przez Ellie .
Odwrócił się do mnie , podszedł i szepnął na ucho - Niedługo się zobaczymy. Nie oglądając się już więcej wsiadł do czarnego audi i z piskiem odjechał. Westchnęłam, po czym odwróciłam się twarzą do dziewczyny.

-Ellie, Boże Święty. - jęknęłam. - Ale ty urosłaś.  

-Wiem. - uśmiechnęła sie ciepło.- To moja praca na cały etat.
 
  Obie się zaśmiałyśmy i podążyłyśmy do mojego domu. Na wejściu powitały nas głośne jęki i stęki. Zrobiłam się cała czerwona ze złości i wstydu. Zaprowadziłam Ellie do mojego pokoju i trzasłam drzwiami. - Przepraszam cię ...no.... za tamto.
- Spoko. Już zapomniałam 
Położyła swoją walizkę na podłodze i rzuciła się na łóżko. Zrobiłam to samo i włączyłam telewizor. Po chwili oglądałyśmy komedie. Skończyła się po 23. Poszłam do kuchni i przyszykowałam dla nas kolację- kanapki. Tak, to szczyt moich możliwości. Nic więcej nie umiem zrobić. Weszłam do pokoju z talerzem kanapek i dwiema herbatami. Zauważyłam , że Ellie poszła się myć , dlatego szybko wyciągnęłam telefon i zaczęłam pisać sms'a . A wyglądał on mniej więcej tak :
 
Do: Mama
Godzina: 23:25

Przyjechała Ellie,
nie zdziw się jutro rano jak ją zobaczysz.
Sophie.

Wysłałam sms'a po czym wzięłam kanapkę i zaczęłam powoli jeść. Moja komórka za wibrowała po czym, zabrzmiały pierwsze nuty Macklemora "White walls". Westchnęłam zrezygnowana i sięgnęłam po telefon. Nieznany numer.

-Halo? - pytam .

-Maggie, Maggie, Maggie... ty mała kruszynko. - szeptał głos, po drugiej stronie słuchawki - Skarbie, na drugi raz zamykaj za sobą drzwi , dobrze ?  

Przełknęłam ślinę, a na moim karku pojawiła się gęsia skórka. . Przerażona wzięłam do ręki patelnię, która leżała pod moim biurkiem. Dostałam ją w prezencie od mamy. Tak. Dostałam na urodziny PATELNIĘ. 

-Czego ty kurwa ode mnie chcesz , co ?! - jęknęłam.

Rozmówca zaśmiał się gardłowo.

-Jesteś taka niewinna, malutka. - szeptał dalej.

-Ellie ! - krzyknęłam, przywołując kuzynkę.

-Nie masz po co jej szukać. - zamruczał - Myślę, że spodoba jej się moje towarzystwo.

-Ja pierdole , czego ty ode mnie chcesz ?! No pytam się! To jest sprawa pomiędzy nami i nie wplątuj do tego Ellie. Jeżeli coś jej zrobisz , przysięgam zabiję cię, zabiję cię własnymi rękami !- wrzasnęłam do telefonu. Nie mam pojęcia skąd we mnie tyle agresji. Pewnie niedługo będę żałować tych słów.

- Kotku, nie bądź taka niegrzeczna. - szeptał. - Chociaż lubię takie.

Moje serce zatrzymało się na moment, a po chwili biło jeszcze szybciej niż wcześniej. Gdzie on kurwa jest ?! Wyszłam z sypialni i skierowałam się w stronę łazienki, przyciskając do ucha telefon.

-Wiedz, że to nie koniec. - zamruczał. - To dopiero początek.

Teraz przerażona,  rozłączyłam się i wbiegłam do łazienki. Tak jak sądziłam, Ellie nie było. Krzyknęłam, kiedy poczułam czyjeś dłonie na swoich żebrach, a po chwili wybuchnęłam  śmiechem. Ellie zakradła się od tyłu i połaskotała mnie. Odwróciłam się na pięcie i krzyknęłam:
 
- W TAKIM MOMENCIE?!
-Co się stało ? - spytała zdziwiona.

Opowiedziałam jej o telefonie. Dziewczyna westchnęła i pobiegła na dół zamknąć porządnie drzwi. 

Przybita weszłam do swojego pokoju. Było ciemno, czemu się nie dziwiłam, było po północy. Zauważyłam jakiś cień w pokoju, a po chwili mruczenie, zorientowałam się ,że na kanapie siedzi ten ktoś , który do mnie dzwonił. Krzyknęłam i .... zemdlałam.
-----------------------------------------------------
Hejka ! Mam nadzieję , że rozdział się podoba ? Chciałabym Was zaprosić na mojego ask'a , którego niedawno założyłam --> http://ask.fm/lolleks . Znajduje się też on w zakładce Kontakt ze mną. Wszystkie pytania możecie kierować na tego ask'a

 Do zobaczenia !  :**************




 

poniedziałek, 11 listopada 2013

Hej, hej ,hej :D

                                                                          Hej !
       Chciałam się zapytać , czy ktoś chciałby zobaczyć mój krzywy ryjek ?
                       Jeżeli TAK napisz kom. jeżeli NIE to też napisz ,że nie. :D
                                                      Do zobaczenia niedługo :*

środa, 6 listopada 2013

Chapter Five

 ***
Sen przyniósł mi dużą ulgę, mogłam na chwilę odejść od moich nie małych kłopotów. Niestety, wszystko co dobre musi się skończyć. Obudziłam się nad rankiem. Ze snu wyrwało mnie dopiero wschodzące słońce . Ptaki zaczęły śpiewać, moją ulubioną piosenkę. Wstałam, przeciągnęłam się i podeszłam do wielkiego lustra.Miałam potargane włosy, worki pod oczami no i spałam w ubraniach. Zerknęłam w stronę przedramienia, znalazłam tam pięć niewielkich siniaków oddalonych od siebie co trzy centymetry. Wciąż nie mogłam przestać myśleć o wczorajszym dniu. Jak ja mogłam się w coś takiego wplątać ?! Boże, jaka ja jestem ciemna. Mogę powiedzieć, że kłopoty przyciągam jak magnes. Weszłam pod prysznic,o to chodziło.Woda orzeźwiła i zrelaksowała moje ciało. Westchnęłam, mając nadzieję, że będę miała święty spokój.
         Gdy wyszłam z łazienki, usłyszałam trzask drzwi wejściowych oznaczający, że mama wyszła. Nareszcie Bóg się nade mną zlitował. Dzisiaj samotność była mi bardzo potrzebna. Mam zamiar przemyśleć co robić dalej. Czuję, że Harry nie odpuści. Cholera, . Zeszłam na dół i weszłam do kuchni. Podeszłam do stołu , gdzie mama zostawiła małą karteczkę.
 " Posprzątaj w domu , będę miała gościa. Zrobiłabym to sama ale wracam późno a muszę się jeszcze odświeżyć. Buziaki x "

 Zdenerwowana , zgniotłam kawałek kartki i wyrzuciłam ją do kosza. 
- Znowu jakiś zboczeniec tu przyjdzie i będą się pierdolić. Boże, jak ja mam z nią wytrzymać ?! - powiedziałam sama do siebie. Na samą myśl odechciało mi się jeść. Podeszłam do drzwi wejściowych i zamknęłam je, ot tak na wszelki wypadek. Wróciłam do kuchni i zauważyłam stos naczyń piętrzący się na blacie. Z braku zajęć postanowiłam pozmywać. Bardzo szybko mi poszło , aż się zdziwiłam. Podeszłam do telewizora , znajdującego się w salonie i włączyłam go. Skakałam po kanałach , nie mając ciekawszego zajęcia. Na jednym z kanałów leciała piosenka* , która od razu mi się spodobała. Coś tam o życiu. Postanowiłam poodkurzać w całym domu , żeby mieć to z głowy. Szybko pobiegłam do schowka na przedmioty do sprzątania domu. Wyciągnęłam odkurzacz, zaniosłam go do salonu , podgłośniłam telewizor na fula a że odkurzacz jest cichy nie przeszkadzał mi w słuchaniu piosenek.Po sprzątnięciu dołu , trzeba było przenieść się na górę. Sprawnie poszła mi praca , dlatego szybko wróciłam do salonu gdzie rozłożyłam się na kanapie i oglądałam teledyski piosenek.Parę naprawdę mi się spodobało.Zmęczona ,zasnęłam. Obudziła mnie mama , która już wróciła. Widać , ze jest ze mnie dumna , bo było naprawdę czysto. Spojrzałam na zegar i oniemiałam. Już wpół do czwartej ?! Jezu , jak ja długo spałam. Podchodząc do telewizora znowu usłyszałam tą niezłą piosenkę. Spojrzałam na ekran i zrobiło mi się słabo . Tam śpiewał...ON. Szybko zapisałam nazwę zespołu i wyłączyłam telewizor. Nie spodziewałam się ,że ktoś taki jak on mógłby śpiewać. Szybko poszłam do swojego pokoju , wzięłam laptopa i drżącymi rękami wpisałam nazwę One Direction . Po chwili widziałam wiele zdjęć Harry'ego z jego kolegami...chyba. Przyglądałam się zdjęciom już dłuższy czas i mogłam powiedzieć , że na nich prezentował się o wiele lepiej niż w realu. Jedno zdjęcie zaciekawiło mnie szczególnie. Kliknęłam na nie , pojawił się dość długi artykuł. Zaczęłam go czytać. Było o tym , że Harry najprawdopodobniej kiedyś się ciął. Spojrzałam na swoją rękę , na której blizny ciągnęły się po całej szerokości ręki. Tsa.. czyli wpadliśmy w to samo gówno. Pokręciłam głową, odgarniając kosmyki włosów z twarzy. Przegrałam zdjęcia na komputer i przejrzałam je. Wyszły całkiem nieźle. Zapisałam plik i zaznaczyłam w osobnym folderze najlepsze zdjęcia. Zmęczona moją "pracą" zamknęłam laptopa i zeszłam po schodach na dół, podśpiewując pod nosem. Mam ochotę obejrzeć jakiś ciekawy film.
         W połowie mojego seansu, naszła mnie ochota na spacer. Niestety wiedziałam jakie to ryzyko, więc postanowiłam usiąść na ławkę przed domem. Założyłam sweter i wyszłam na zewnątrz. Było już po 21, sama nie wiedziałam, że dzień tak szybko minął. Usiadłam na ławeczce.  Zamknęłam oczy.
-Wiesz, że dzieci powinny już spać? - usłyszałam szept tuż obok mojego ucha.
Otworzyłam szeroko oczy i pisnęłam. Siedział obok mnie z aroganckim uśmieszkiem.
-Kotku, mówiłem, że mi nie uciekniesz.
Wstał i oparł się o ławkę. Jedną dłoń miał przy mojej twarz, a drugą przy brzuchu. Pochylił się i szepnął:
-Teraz pójdziesz ze mną...
 -----------------------------
Uszanowanko :D Tak wię miałam zawiesić bloga , ale rodzice nie czepiali się tak bardzo ocen a więc powracam ! Proszę o opinię i do następnego :>

poniedziałek, 4 listopada 2013

Smutna (lub nie) informacja.

                                                                   Hej .
            Może od razu przejdę do sedna sprawy. Otóż moi okropni nauczyciele zaczęli robić wiecej kartkówek, zadawają MEGA DUŻO prac domowych i oczywiście dochodzi do tego uczenie się kazdego tematu codziennie. Posypały się słabe oceny i nie mówię tu o tym że raz bo nawet kilka razy. Także z przykrością muszę stwierdzić , że zawieszam bloga na czas blizej nieokreślony ..(dopóki nie poprawię tych okropnych ocen) 
Do zobaczenia miejmy nadzieję niedługo !
:******************

poniedziałek, 21 października 2013

Chapter Four

Po 20 minutach szybkiego biegu, dotarłam do dróżki leśnej. Znałam to miejsce jak własną kieszeń, kiedy byłam mała często przychodziłam tutaj, gdy rodzice się kłócili i myślałam. Myślałam nad własnym życiem, myślałam o tym dlaczego moi rodzice się tak kłócą.
        Jeszcze pamiętam, gdy w wieku ośmiu lat przychodziłam tu na spacery, rozmyślanie o wielu niespełnionych marzeniach i bawienie się. Ten las, chociaż tak wielki, był moim jedynym prawdziwym domem, w której nikt mnie nie poniżał ani nie bił , taką krainą, stworzoną tylko dla mnie. Kraina Maggie. 
Pomyślicie : Jak w wieku ośmiu lat mogłam beztrosko latać po ogromnym lesie nie bojąc się o życie. Otóż tak odrobinę się bałam , lecz ten strach przezwyciężyła ciekawość , której nigdy mi nie brakowało. Od najmłodszych lat chciałam odkrywać nowe rzeczy i tak zostało mi do dzisiaj. Zazwyczaj siadałam na mchu i wpatrywałam się w niebo, lub leżałam na plecach z zamkniętymi oczami. Promienie słoneczne przebijały się przez gałęzie drzew, padały na moją twarz i przyjemnie ją ocieplały.
Ale te czasy już dawno minęły. Byłam w ogromnym niebezpieczeństwie. Biegłam jeszcze przez chwilę, zatrzymując się przy najbliższym drzewie. Oparłam się o drzewo i ciężko dyszałam. Miałam malutką nadzieję, że mnie tu nie znajdzie. Westchnęłam głęboko i wyglądnęłam zza drzewa sprawdzając czy ten typ nadal za mną biegnie. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie jaka ja głupia jestem. 
Jak mogłam wbiec do lasu?! Przecież nikt normalny nie przychodzi tutaj. Pewnie będę leżała zgwałcona, albo jeszcze gorzej będę trupem.... Nikt nie usłyszy moich krzyków i błagań. Do tego nie będzie jak udowodnić tego zabójstwa. Jęknęłam i chciałam biec dalej, lecz coś lub raczej ktoś, przyparł mnie do drzewa. Ledwo zdołałam wziąć haust powietrza, tak na zapas. Kiedy zielone tęczówki przebijały mnie na wylot. Jęknęłam cicho. 
-Czyli tak się zabawimy? - wysyczał przez zęby. 
Spuściłam wzrok. W gardle urosła mi wielka gula i nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Próbowałam wyrwać się, lecz był ode mnie o wiele silniejszy
-Ja pierdole Margaret , zrozum, że ze mną nie wygrasz.
Poczułam pierwszą łzę, wolno spadającą po moim policzku. Po chwili dołączyła do niej kolejna i kolejna..Zaniosłam się płaczem jak mała dziewczynka i opadłam na ziemię.Chłopak podniósł mnie z niej i patrząc mi prosto w oczy zaczął wycierać łzy kciukiem. Kiedy zniknęły wszelkie oznaki mojego płakania odsunął się ode mnie nadal nie odrywając ode mnie wzroku.Speszona szybko odwróciłam wzrok i kucnęłam, chowając twarz w dłoniach.Jedyną rzeczą o której w tej chwili myślałam, był mój pokój.Chciałabym położyć się na moim miękkim łóżeczku i zasnąć,zapominając o dzisiejszym dniu. Niestety , wiedziałam, że moje marzenie może się już nigdy nie spełnić. Jedyne co mogę, to cierpieć ... w tym ciemnym, okropnym lesie, który zamienił piękne wspomnienia w koszmar. Chłopak zrobił coś czego kompletnie się nie spodziewałam. Kucnął obok mnie.Czułam na sobie jego wzrok.
-Dla kogo pracujesz? - zapytał. - Diego, Marcus czy Steve?A może ktoś inny ?
Otworzyłam szeroko oczy i wzdrygnęłam się. Jeżeli Mark dowie się, że go wydałam będę mieć ogromne kłopoty.Co robić, Maggie myśl ! Już wiem ! Wstałam z ziemi i zaczęłam się otrzepywać z kurzu.Chłopak w mgnieniu oka znalazł się obok mnie , łapiąc mnie za nadgarstki.Czas wprowadzić mój plan w życie.
Przycisnęłam go do drzewa i pocałowałam go. Oniemiały chłopak po chwili oddał pocałunek.Z początku całowaliśmy się delikatnie , lecz gdy chłopak przesuwał swe dłonie w dół moich pleców kopnęłam go w krocze i uciekłam jak najszybciej z miejsca zdarzenia.Adrenalina dodała mi powera i ruszyłam w głąb lasu. Dziękowałam Niebiosom, że nienawidzę szpilek,więc teraz biegłam jak zawodowiec. Znałam tą drogę, więc mogłam zgubić chłopaka chyba, że on też znał to miejsce.  

Dobra, teraz skręcę w lewo i będę biegła przed siebie, wtedy na pewno dotrę do domu. Obejrzałam się i na szczęście nikogo za sobą nie ujrzałam. Miałam ogromną nadzieję, że leży pod tym drzewem i zwija się z bólu. Zmęczona nieustającym biegiem zwolniłam, wciąż niespokojna rozglądałam się na wszystkie strony. Po paru  minutach wyszłam z tego okropnego lasu, prosto w miasto. Szłam już swobodnie w stronę  domu, nadal byłam czujna. Miałam nadzieję, że szybko zasnę i razem z tym dniem, minie to wydarzenie. Ale bym chciała aby on zapomniał o mnie i całej tej sprawie. Wiem, że to dopiero początek. Cholera, jaka ze mnie pusta idiotka! Jak mogłam dać się wciągnąć w takie coś!? Na serio muszę umówić się na wizytę do psychologa. Moje rozmyślania przerwałam dopiero przed domem. W duchu modliłam się, aby mama nie była z jakimś facetem i nie ruchała się. Powinna się ograniczyć, gdy ja u niej pomieszkuję. Otworzyłam cicho drzwi. Niestety przywitały mnie głośne westchnięcia i jęki. Skrzywiłam się i pobiegłam do pokoju, rzucając się na łóżko. Przykryłam głowę poduszką i błagałam, żeby skończyli. Na szczęście po kilku minutach, przestali, a ja powoli zasnęłam.... _____________

Heeej :D

Co myślicie o tym rozdziale ? Tylko szczere opinie proszę :>

Do zobaczenia ^^ :***

 

poniedziałek, 14 października 2013

Chapter Three

Muzyka. Ludzie. Kelnerka. Alkohol. Gwar. Zamknięcie. To wszystko zleciało tak szybko. Teraz trzeba zgasić światło przy witrynie i czekać. Na niego. Teraz dopiero przypomniałam sobie jak bardzo się Go boję. Zadrżałam. Przecież Go nie znam. Nie wiem co jest mi w stanie zrobić. Jest przecież kryminalistą. Żałuję,że właśnie taką robotę sobie znalazłam.Boże,żeby tylko się nie zorientował po co tu jestem. Wyjęłam aparat i położyłam obok kasy, jakby co. Zamknęłam oczy i zaczęłam ze zdenerwowania skubać paznokcia. Jezu, niech już przyjdzie bo mój paznokieć będzie wyglądał masakrycznie .       
 Charakterystyczny dźwięk otwierania drzwi rozszedł się po pomieszczeniu.. Wzięłam głęboki wdech i otworzyłam oczy. Zadrżałam. Chłopak był jeszcze bardziej przystojny, niż na zdjęciach. Miał cudowne, głębokie zielone oczy, które wciągały, wręcz hipnotyzowały. Brązowe loki , aż się prosiły o potarmoszenie a jego dołeczki...ACH ! ..Chwila,chwila ? Boże, Maggie , o czym ty myślisz ?! On jest przecież kryminalistą !
-Dobry. - mruknął z seksowną chrypką.
Skinęłam głową, udając . Spojrzałam na kelnerkę, która z przerażeniem wypisanym na twarzy, rozpoczęła opowiadać zmyśloną historyjkę:
-To jest Sophie, jest tu nowa.
Uniósł do góry brew i przedstawił się:
-Harry Styles.
Uścisnęłam jego dłoń. Dziwię się, że jeszcze zauważył, że drżę. Odwróciłam się  i  wyciągnęłam szklankę, po czym nalałam Danielsa. Claire - tak nazywa się kelnerka - powiedziała mi, co mam robić. Położyłam drinka przed Nim. Szeroki uśmiech wdarł się na jego usta, wziął w rękę szklankę i usiadł przy stoliku. Z plecaka wyjął sakiewki. Domyśliłam się , co może się w nich znajdować.. Kilkanaście tabletek wysypało się na serwetkę. Narkotyki swobodnie latały po stoliku. Dopiero chłopak jednym ruchem ręki uporządkował je. Kiwnęłam palcem, przywołując Claire.Posłusznie przybiegła.
 -Zostaw nas samych, na parę minut.
Skinęła głową i wyszła.Wyjęłam aparat. Chłopak siedział do mnie tyłem.Dobra , teraz albo nigdy. . Podeszłam  kilka kroków i zrobiłam trzy zdjęcia..
         Czwarte zdjęcie chciałam, zrobić unikalne,żeby było go widać całego.Weszłam do łazienki czując na sobie jego palący wzrok.Położyłam się na podłodze i czekałam na odpowiedni moment. Zdjęcie było idealne. Chłopak liczył pieniądze jedną ręką, a drugą segregował towar. Wszystko szło jak po maśle kiedy nogą kopnęłam w zlew. Chłopak w natychmiastowym tempie podszedł do łazienki. Co robić ?! Zaczęłam panikować, kiedy stał pod drzwiami schowałam aparat do szafki:
-Co ty robisz ?!- krzyknął chłopak z całej siły otwierając drzwi.
 -Yyyy...wymieniam tampon - rzuciłam mu czerwieniąc się-spadł mi kiedy wyciągałam go z kieszeni pod zlew- podniosłam piąstkę do góry udając,że coś w niej mam. On tylko wyszedł śmiejąc się, "Misja w połowie wykonana"- szepnęłam zostając chwilę w łazience.
Wychodząc dostrzegłam dwóch facetów siedzących obok lokatego . "Kurwa" szepnęłam . Weszłam za ladę kucając pod nią. Kolejna szansa na zdobycie forsy.
Odsunęłam najdelikatniej jak potrafiłam ruchomą deskę znajdującą się w ladzie. Uradowana wstałam z całej siły waląc w blat. Wszystkie spojrzenia zatrzymały się na mnie. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z sytuacji, trzymam w rękach aparat. Skrzywiłam się... Mam przechlapane. Brunet podniósł głowę i podszedł wolno, nie ukrywając złości.
-Co Ty do cholery jasnej wyprawiasz?- warknął.
-N-nic. 
-Zostajesz tu, dopóki skończę.
Odwrócił się i wrócił do interesów. Jęknęłam po czym schowałam aparat.  Co teraz zrobić? Wiedziałam, że nie poradzę sobie. Zadrżałam. Nie ma tu jakiegoś tylnego wyjścia? Zerknęłam na zegarek 23:50.. zostało mi dziesięć minut. Chciałam wrócić do bezpiecznej toalety. Zrobiłam krok w tył, a już słyszałam warknięcie:
-Nie ruszaj się. 
Gdzie jest Claire jak jej do cholery potrzebuje?!  Dobra, będę grać impulsywnie. Wróciłam do lady, wyjęłam z aparatu kartę i włożyłam do kieszeni bluzy. Założyłam aparat na szyje  i  jedyne co przyszło mi do głowy to... biegłam, krzyknęłam i  biegłam przed siebie, przez ulicę. Biegłam jak debilka wciąż drząc ryja. A za mną dyszał ..ON.

niedziela, 6 października 2013

Chapter Two


-Weź się w garść - powiedziałam, patrząc w lustro wiszące nad umywalką. - Podpisałaś umowę i nie wymiękniesz. Dasz radę. Przechodziłaś już gorsze rzeczy.
Westchnęłam przerażona wizją biegania za jakimś niebezpiecznym chłopakiem i cykania mu fotek. Oblałam twarz zimną wodą, cicho mrucząc. Wytarłam się miękkim ręcznikiem i wróciłam do swojego pokoju. Podeszłam do łóżka i wyciągnęłam spod niego pudełko w którym trzymałam mój mały skarb. No z resztą nie wiem czy taki mały, dostałam go od taty na urodziny... Z pudła wyciągnęłam aparat. Lustrzankę, nie była najlepsza ale to nie ważne. Tata wydał na to 5-miesięczną pensję! Tylko dlatego, że kocham fotografować i chciał spełnić moje marzenia... Lekko przetarłam specjalną szmatką obiektyw i podniosłam urządzenie na wysokość twarzy. Dzisiejszego dnia postanowiłam zebrać parę informacji o przedstawicielu gangu. Od Marka dowiedziałam się, że lubi przesiadywać w obskurnej knajpce. Przysłał mi plan drogi SMS'em, życząc powodzenia. Mówił tak jakbym miała sprzedawać ciastka w cukierni . Postanowiłam udać się do niej, zaraz po śniadaniu, oczywiście informując moją mamę gdyby kiedyś  przypomniało jej się ,że ma córkę. Odłożyłam aparat do torby i zeszłam po schodach na dół. W sobotnie ranki, mama przesiadywała w swojej ogromnej sypialni, w tak samo ogromnej szafie tworząc tandetne stylizacje na wieczory w klubach. Postanowiłam zjeść jabłko i wypić kakao, a dopiero wtedy w spokoju poruszę na moje "śledzenie".
       Gdy skończyłam jeść, wyrwałam kartkę z zeszytu i napisałam na niej krótką wiadomość.
" Idę do pracy. Będę po siedemnastej  Wrócę późno. x ". Przypięłam liścik na lodówkę i wyszłam z domu w ręku trzymając aparat. Pogoda była idealna, nie było ciepło, ani zimno. Wiał lekki, orzeźwiający wiaterek. Szkoda, że w tej chwili nie mogłam cieszyć się pogodą. Miałam robotę do wykonania, na tyle ważną, że zapłacą mi ponad sto tysięcy funtów. Oby wszystko działo się po mojej myśli. W każdej chwili mogę stracić szansę na zdobycie pieniędzy. A także, niechcący wpaść w tarapaty.

        Szłam pustą ulicą w stronę restauracji, chociaż.. to za eleganckie określenie. Pokręciłam głową, tak by kosmyki moich włosów, zasłoniły twarz. Naciągnęłam kaptur na głowę i pochyliłam się, przybierając postawę odpychającą. Weszłam do budynku, który nie przyciągał... Był ciemny.. a z daleka było widać zakurzoną witrynę. Chcąc nie chcąc, weszłam do środka, analizując pomieszczenie i ludzi, którzy się w nim znajdowali. Podeszłam do baru. Postanowiłam poczekać do zamknięcia. Sama nie wiem skąd nagle tyle we mnie energii i odwagi. Usiadłam na taborecie, a długonoga bruneta podeszła do mnie.
-Coś podać? - uśmiechnęła się lekko.
Przez chwile zastanawiałam się, lecz po chwili wydukałam pierwszą lepszą nazwę alkoholu. Chciałam ją spławić i oddać się pracy. Po paru minutach przyszła z moim zamówieniem, wypiłam je jednym haustem, wzbudzając podziw kelnerki. Ciepło rozlało się po moim organizmie. Dodało mi to wielu pomysłów. Zdjęłam kaptur i wsunęłam kosmyki na odpowiednie miejsce. Dumnie wypięłam pierś i zawołałam piskliwym głosem kelnerkę.
-Widziałaś lub słyszałaś coś o tym chłopaku? - wyjęłam z kieszeni kurtki, zdjęcie chłopaka w lokach.
Kobieta zamrugała szybko, po czym zmierzyła mnie podejrzliwym spojrzeniem. Oparła się o blat, lekko mrużąc oczy.
-Może tak... - przeciągnęła. - a może nie.
No dobra, jeśli chce tak grać to będziemy robić jak chce.  Podniosłam się i oparłam o blat, tak  jakbym kogoś przesłuchiwała. Moja twarz znalazła się blisko jej. Tak, alkohol zdecydowanie działa. Dodawał mi odwagi dzięki czemu czułam, że mogłam zrobić wszystko. W ciągu sekundy do mojego mózgu doszedł świetny plan, który nie mógł mnie zawieść. Postanowiłam grać na czas i odpowiednie znajomości, chociaż ich wymyślę.
-Słuchaj, Maleńka- przybliżyłam się do jej ucha ledwo co szepcąc. Przejechałam swoim palcem po jej szyi, pojawiała się u niej coraz większa gęsia skórka. Działało, zaczynała coraz bardziej się bać.
-Wiemy dobrze, że znasz tego gościa- wciąż nie przestawałam szeptać- Powiesz mi wszystko co o nim wiesz , albo-przestałam mówić na sekundę, aby przejechać paznokciem po jej wystającej  tętnicy- pożegnasz się z krwią z twojego organizmu, co zresztą wiesz do czego prowadzi- spojrzałam jej w oczy jednocześnie chwytając nóż leżący za ladą. Przejechałam nim po jej szyi, a następnie przybliżyłam go do swojej twarzy. Oblizałam go przyciskając jej twarz, aby ją unieruchomić. O, tak alkohol dawał mi niezłego kopa
 -N...i...e zro..bisz mi t...e...go- ledwo powiedziała dławiąc się przez łzy 
-To tak gramy skarbie-stwierdziłam.Wspięłam się na blat siadając na niej okrakiem i przykładając jej nóż
 -Cóż, chyba zrobię - przejeżdżałam jej po policzku nożem zjeżdżając niżej do szyi.
Wbiłam najdelikatniej jak potrafiłam nóż, ale tuż obok tętnicy, nie chciałam jej zabić. Tylko wystraszyć
-To Harry Styles ! - powiedziała najgłośniej jak potrafiła, przez co mogło się to wydawać krzykiem- Ma 19 lat, sprzedaje tu narkotyki w niedziele po zamknięciu i czasem w piątki- nie puszczałam jej chcąc wiedzieć więcej.
 -Dziś będzie? - zapytałam, lecz dobrze wiedziałam, że dziś jest niedziela -Tak- odpowiedziała, a ja ją puściłam wstając za bar - Od dzisiaj jestem twoją dobrą znajomą i pracuję z tobą. A powiedz komuś coś innego to nie dożyjesz do jutra maleńka.- ona tylko kiwnęła głowa i podała mi fartuch.
Odstawiłam aparat pod blat i wzięłam szmatę, czyszcząc obszar przy kasie. Rzuciłam złowrogie spojrzenie kelnerce i z szyderczym uśmieszkiem wróciłam do patrzenia na tłum ludzi, który nie interesował się scenką, którą przed chwilą odegrałam, a szkoda. W tym mieście bójki były na porządku dziennym.

niedziela, 15 września 2013

Chapter One

 * Wieczorem *
-Przestaniesz wreszcie jęczeć? - powiedziała Caroline Flack, malując usta czerwoną szminką.
Panna Caroline, skończyła trzydzieści cztery lata, jest najładniejszą kobietą w Mullingar, jak nie w całej Irlandii. Ma długie, złote włosy i niebieskie oczy. Idealną talię oraz super ubrania. Każdy dziwi się, że jej córka, wygląda inaczej.. tak normalnie.
-Masz szesnaście lat.. - przestała na chwilę mówić. Zrobiła buziaka w stronę lustra i spojrzała na siebie od góry do dołu, a po chwili wróciła do swojego idiotycznego wykładu - Nadszedł czas znaleźć sobie jakąś pracę.
-Taką jak Ty? - spytałam głośno - Nie wiedziałam, że bycie dziwką to dla każdego dobry zawód.  - Hola, hola nie pozwalasz sobie na za dużo gówniaro ?! Jestem dorosłą osobą , to moje żyje i mogę z nim robić co chcę a ty nie masz prawa się wtrącać. Jak znajdziesz sobie prace to możemy porozmawiać.Do jutra ! - i poszła. Jedno mogłam jej przyznać. Potrzebowałam pracy, gdyż nią samą można było zarobić, lecz tylko na jej "potrzebne" wydatki. Jeszcze nie wiedziałam gdzie znajdę robotę, ani do końca nie wiedziałam jak się za to zabrać.

                                                                         ***
Przechodziłam przez miasto kopiąc napotkane kamyki myśląc nad tym jak będzie wyglądać nasza rozmowa.
 Na pewno znajdzie dla mnie świetną i dobrze płatną robotę przez którą mogłabym żyć jak pączek w maśle do końca liceum. Waląc prosto z mostu boję się, że przeholuję i się wystraszy zostawiając mnie w ciemnej dupie. Jednak jeśli poszłabym na około zasnęłaby cała narajana wyłączając się z rozmowy. Był to ciężki orzech do zgryzienia, ale musiałam dać sobie radę.
      Po paru minutach, doszłam do jej domu. Wygląda jak stara szopa, ale nie przejęłam się tym. To w jej stylu.. Odstraszanie ludzi.
Ale nie mnie, znam ją za dobrze. Wiedziałam, że w środku jest zupełnie inna.
Weszłam do niej , nawet nie pukając.
Rozejrzałam się, sam syf, jak ona może tu mieszkać? Ale bym chciała tu posprzątać...
- Candy! - zawołałam. -Może łaskawie do mnie zejdziesz !?
Młoda dziewczyna o rudawych włosach zeszła po schodach z gracją.
Lekko się chwiała, ale na szczęście miała wprawę, i umiała nad tym zapanować.
- Mam sprawę, potrzebna mi twoja pomoc- powiedziałam twardo jakbym chciała się przebić przez jej kaca.
-Czego potrzebujesz? - dziewczyna wyczerpana oparła się o barierkę schodów -Robota, najlepiej coś z fotografią - odpowiedziałam mając nadzieję, że jeszcze nie odpłynie.
-Masz- podała mi swój telefon z zapisanym numerem. Jak najszybciej przepisałam go i oddałam urządzenie
-Dzięki - wyściskałam ją.
-Tylko nie zrób mi wstydu bo gorzko pożałujesz- skarciła mnie, a ja odeszłam z szerokim uśmiechem
Wybiegłam z mieszkania nie rozglądając się. Wyjęłam telefon, aby zadzwonić do gościa, który odebrał po pierwszym sygnale nie odzywając się:
- Jestem  i jestem znajomą .....-powiedziałam na powitanie, trochę drętwo, ze strachu.
-Mark-przedstawił się- mam dla ciebię dość trudną robotę, ale dobrze płatną- zaczął bez skrupułów zapewne, abym później sie nie wycofała- spotkajmy się u ciebie w domu- i się rozłączył, ale chwila skąd wiedział gdzie mieszkam.
Przyśpieszyłam. W parę minut doszłam do mojego domu. Zawsze na wszelki wypadek mam przy sobie gaz pieprzowy, więc jestem w miarę bezpieczna. Otworzyłam delikatnie drzwi nie wiedząc czego sie do końca spodziewać, jednak to co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach. W salonie siedział umięśniony facet cały otatuowany z kupą zdjęć wyłożonych na niewielkim stoliku.
- Mam dla ciebie misję - stwierdził, aja wsłuchiwałam się dalej - Śledź ich -wskazał na fotografie- i dopadnij ich z wszelakim towarem udukomentując to na zdjeciach, jeśli podpiszesz powyższą umowę- wskazał palcem, a ja uważnie ją przeczytałam po czym podpisałam.
Facet wyszedł, a ja nie mogłam uwierzyć mogłam zarobić 100000 funtów za parę zdjęć. Czas wziąść się do roboty. Jeszcze raz zerknęłam na fotkę chłopaka. A nad nim napis Harry Styles ......

środa, 28 sierpnia 2013

Prologue

Jestem Margaret. Mam szesnaście lat . Moje włosy są koloru blond a oczy błękitne. Uwielbiam luźne stroje i właśnie w takie się ubieram. Moi rodzice kłócą się od bardzo dawna czyli odkąd się urodziłam.Wiele razy pytałam babci czy to moja wina. Nigdy mi nie odpowiedziała .Dorastałam w ciągłym hałasie i demolce. Wrzeszczali w domu od rana do nocy. Zawsze po powrocie ze szkoły chowałam się do pokoju i czekałam. Czekałam ,aż uspokoją się na moment ,żeby wejść do łazienki i się umyć. Pamiętam to do dziś gdy moja rodzicielka gdy miałam sześć lat zaczęła rzucać we mnie garnkami i talerzami. Trafiłam wtedy do szpitala. Nikt się mną nie przejął . Rodzice przyjechali mnie odebrać i znowu zaczęło się piekło.Wiele razy wracałam do tego szpitala. Pomyślicie, a moja dalsza rodzina ? Babcia, dziadek czy choćby kuzyn ? Szczerze powiedziawszy babcia miała mnie głęboko w dupie.Dziadek zmarł przed moimi narodzinami. Więcej rodziny nie miałam. Dziadkowie od strony taty zginęli w wypadku samochodowym gdy miałam dwa lata. . Później rodzice się rozwiedli i teraz  jeżdżę od Londynu do Mullingar . Moja rodzicielka stoczyła się na samo dno i czasem wydaje mi się że jeżdżę do niej tylko po to żeby prowadzić ją do łazienki. W tym roku wzięłam sprawy w swoje ręce.Chciałam tylko zarobić parę pieniędzy. Mama, wychodziła codziennie na imprezy, a wracała do domu napruta, bez portfela... I oczywiście wszystko zepsułam. Wpadłam w bagno, a moją ostatnią deską ratunku... jest niemożliwa miłość.