-Weź się w garść - powiedziałam, patrząc w lustro wiszące nad umywalką. - Podpisałaś umowę i nie wymiękniesz. Dasz radę. Przechodziłaś już gorsze rzeczy.
Westchnęłam przerażona wizją biegania za jakimś niebezpiecznym chłopakiem i cykania mu fotek. Oblałam twarz zimną wodą, cicho mrucząc. Wytarłam się miękkim
ręcznikiem i wróciłam do swojego pokoju. Podeszłam do łóżka i wyciągnęłam spod niego pudełko w którym
trzymałam mój mały skarb. No z resztą nie wiem czy taki mały, dostałam go od
taty na urodziny... Z pudła wyciągnęłam aparat. Lustrzankę, nie była najlepsza ale to nie ważne. Tata wydał na to 5-miesięczną pensję! Tylko dlatego, że
kocham fotografować i chciał spełnić moje marzenia... Lekko przetarłam specjalną szmatką obiektyw i
podniosłam urządzenie na wysokość twarzy. Dzisiejszego dnia postanowiłam
zebrać parę informacji o przedstawicielu gangu. Od Marka dowiedziałam
się, że lubi przesiadywać w obskurnej knajpce. Przysłał mi plan drogi SMS'em, życząc powodzenia. Mówił tak jakbym miała sprzedawać ciastka w cukierni . Postanowiłam udać się do niej, zaraz po śniadaniu, oczywiście informując moją mamę gdyby kiedyś przypomniało jej się ,że ma córkę. Odłożyłam aparat do torby i zeszłam po schodach
na dół. W sobotnie ranki, mama przesiadywała w swojej ogromnej sypialni, w tak samo ogromnej szafie tworząc tandetne
stylizacje na wieczory w klubach. Postanowiłam zjeść jabłko i wypić kakao, a dopiero wtedy w spokoju poruszę na moje "śledzenie".
Gdy skończyłam jeść, wyrwałam kartkę z zeszytu i napisałam na niej krótką wiadomość.
" Idę do pracy. Będę po siedemnastej Wrócę późno. x
". Przypięłam liścik na lodówkę i wyszłam z domu w ręku trzymając
aparat. Pogoda była idealna, nie było ciepło, ani zimno. Wiał lekki,
orzeźwiający wiaterek. Szkoda, że w tej chwili nie mogłam cieszyć się
pogodą. Miałam robotę do wykonania, na tyle ważną, że zapłacą mi ponad
sto tysięcy funtów. Oby wszystko działo się po mojej myśli. W każdej
chwili mogę stracić szansę na zdobycie pieniędzy. A także, niechcący
wpaść w tarapaty.
Szłam pustą ulicą w stronę restauracji, chociaż.. to za
eleganckie określenie. Pokręciłam głową, tak by kosmyki moich włosów, zasłoniły twarz. Naciągnęłam kaptur na głowę i pochyliłam się,
przybierając postawę odpychającą. Weszłam do budynku, który nie
przyciągał... Był ciemny.. a z daleka było widać zakurzoną witrynę.
Chcąc nie chcąc, weszłam do środka, analizując pomieszczenie i ludzi,
którzy się w nim znajdowali. Podeszłam do baru. Postanowiłam poczekać
do zamknięcia. Sama nie wiem skąd nagle tyle we mnie energii i odwagi.
Usiadłam na taborecie, a długonoga bruneta podeszła do mnie.
-Coś podać? - uśmiechnęła się lekko.
Przez chwile zastanawiałam się, lecz po chwili wydukałam pierwszą lepszą
nazwę alkoholu. Chciałam ją spławić i oddać się pracy. Po paru minutach
przyszła z moim zamówieniem, wypiłam je jednym haustem, wzbudzając podziw
kelnerki. Ciepło rozlało się po moim organizmie. Dodało mi to wielu
pomysłów. Zdjęłam kaptur i wsunęłam kosmyki na odpowiednie miejsce.
Dumnie wypięłam pierś i zawołałam piskliwym głosem kelnerkę.
-Widziałaś lub słyszałaś coś o tym chłopaku? - wyjęłam z kieszeni kurtki, zdjęcie chłopaka w lokach.
Kobieta zamrugała szybko, po czym zmierzyła mnie podejrzliwym spojrzeniem. Oparła się o blat, lekko mrużąc oczy.
-Może tak... - przeciągnęła. - a może nie.
No dobra, jeśli chce tak grać to będziemy robić jak chce. Podniosłam
się i oparłam o blat, tak jakbym kogoś przesłuchiwała. Moja twarz
znalazła się blisko jej. Tak, alkohol zdecydowanie działa. Dodawał mi
odwagi dzięki czemu czułam, że mogłam zrobić wszystko. W ciągu sekundy
do mojego mózgu doszedł świetny plan, który nie mógł mnie zawieść.
Postanowiłam grać na czas i odpowiednie znajomości, chociaż ich wymyślę.
-Słuchaj, Maleńka- przybliżyłam się do jej ucha ledwo co szepcąc.
Przejechałam swoim palcem po jej szyi, pojawiała się u niej coraz
większa gęsia skórka. Działało, zaczynała coraz bardziej się bać.
-Wiemy dobrze, że znasz tego gościa- wciąż nie przestawałam szeptać- Powiesz mi wszystko co o nim wiesz , albo-przestałam mówić na sekundę,
aby przejechać paznokciem po jej wystającej tętnicy- pożegnasz się z krwią z twojego organizmu, co zresztą wiesz do czego prowadzi-
spojrzałam jej w oczy jednocześnie chwytając nóż leżący za ladą.
Przejechałam nim po jej szyi, a następnie przybliżyłam go do swojej
twarzy. Oblizałam go przyciskając jej twarz, aby ją unieruchomić. O, tak
alkohol dawał mi niezłego kopa
-N...i...e zro..bisz mi t...e...go- ledwo powiedziała dławiąc się przez łzy
-To tak gramy skarbie-stwierdziłam.Wspięłam się na blat siadając na niej okrakiem i przykładając jej nóż
-Cóż, chyba zrobię - przejeżdżałam jej po policzku nożem zjeżdżając niżej do szyi.
Wbiłam najdelikatniej jak potrafiłam nóż, ale tuż obok tętnicy, nie chciałam jej zabić. Tylko wystraszyć
-To Harry Styles ! - powiedziała najgłośniej jak potrafiła, przez co
mogło się to wydawać krzykiem- Ma 19 lat, sprzedaje tu narkotyki w
niedziele po zamknięciu i czasem w piątki- nie puszczałam jej chcąc
wiedzieć więcej.
-Dziś będzie? - zapytałam, lecz dobrze wiedziałam, że dziś jest
niedziela -Tak- odpowiedziała, a ja ją puściłam wstając za bar - Od dzisiaj jestem twoją dobrą znajomą i pracuję z tobą. A powiedz komuś coś innego to nie dożyjesz do jutra maleńka.- ona tylko
kiwnęła głowa i podała mi fartuch.
Odstawiłam aparat pod blat i wzięłam szmatę, czyszcząc obszar przy
kasie. Rzuciłam złowrogie spojrzenie kelnerce i z szyderczym uśmieszkiem
wróciłam do patrzenia na tłum ludzi, który nie interesował się scenką, którą
przed chwilą odegrałam, a szkoda. W tym mieście bójki były na porządku
dziennym.
Wciągający rozdział :> Czekam na nexta :p
OdpowiedzUsuńJa pierdzielę! OoO
OdpowiedzUsuńTen rozdział jest wspaniały! ^^
Jakiego kopa daje mała dawka alkoholu!? *O*
Od jutra piję go beczkami ;D xD
Ale się rozwijasz ^^ Na początku myślałam, że będzie to nudne opowiadanie, ale coś kazało mi przy nim zostać... Pierwszy raz podziękuję mojej podświadomości! ^^
No to co? ;D Życzę bardzo duuuużo weny i czekam na następny rozdział! ;***