CZYTASZ=KOMENTUJESZ
***
Cicha melodia wyrwała mnie ze snu. Był w nim chłopak , który chciał skoczyć z mostu. Podbiegłam do niego. Okazało się , że go znam. HARRY.
Przestraszona otworzyłam oczy. Znajdowałam się w nieznanym mi
samochodzie.
Zmrużyłam oczy, po czym zerknęłam na kierowcę. Krzyknęłam i uderzyłam
głową o sufit. Chłopak, który dotąd wpatrywał się w drogę, odwrócił się
twarzą do mnie.
-Jezu Margaret , uspokój się. - powiedział jak gdyby nigdy nic.
-K-kim ty jesteś ?. - szepnęłam, ocierając dłonią obolałe miejsce..
Chłopak zignorował moje pytanie i z powrotem wbił wzrok w jezdnię.
Chciałam wyskoczyć, ale chłopak sprytnie zablokował drzwi. Przerażona
złapałam się za twarz, kompletnie zagubiona.
-Jesteś urocza, jak się denerwujesz - powiedział. Gwałtownie podniosłam głowę.
-Co?!
Nie odpowiedział, tylko uśmiechnął się figlarnie pod nosem. Przyjrzałam
się mu uważniej. Był mulatem o czekoladowych oczach.O Jezu jakie one ładne. Chwila , czy mnie wzrok nie myli ..? O Mój Boże, widziałam Go w listach gończych. Kurwa, kolejny psychopata się na mnie uwziął.Moje życie jest po prostu zajebiste , tylko szczelić sobie kulką w głowę.
-Czego ode mnie chcesz ?! - warknęłam.
Zmroził mnie wzrokiem.
-Nie takim tonem. - powiedział spokojnie. - Jedziemy do mnie.
-Co ?! - wrzasnęłam.
Pokręcił głową , po czym ostro zakręcił na drogę leśną.
-Jesteś zła?
-Nie kurwa, jestem zajebiście szczęśliwa, że wieziesz mnie do lasu, pewnie
mnie zgwałcisz i zabijesz. Skaczę z radości po prostu.. - jęknęłam.
Ja pierdole, muszę się opanować.
Odwrócił się twarzą do mnie. Momentalnie zabrakło mi tchu. Odwróciłam wzrok i wyjęłam komórkę. Szybko napisałam sms'a.
Mój palec skierował się w stronę wyślij lecz
jakaś osoba, wyrwała mi telefon z ręki. Chłopak schował komórkę do
kieszeni. Zmrużyłam oczy i zawiedziona oparłam głowę o szybę. I co ja
mam teraz zrobić? Ten psychopata wiezie mnie nie wiadomo gdzie. Jeszcze
może zamorduje mnie.
-D-dlaczego mnie zabierasz do siebie?
-Nie zrobię Ci krzywdy, jeśli o to Ci chodzi.
Nie ma to jak jasna odpowiedź. Przynajmniej jedno zmartwienie mniej.
Jechaliśmy ciemnym ,strasznym lasem, tylko gdzie nie gdzie widać było promienie słoneczne. Panował tu mroczny nastrój. Rosły różne krzaki... Aww, jest tu nawet jelonek ! Jechaliśmy w
ciszy jeszcze piętnaście minut. Przed moimi oczami pojawił się piękny
apartament.
Westchnęłam oczarowana. Po chwili pokręciłam głową i czekałam, aż
chłopak otworzy drzwi. Zaparkował, po czym pochylił się ku mnie.
-Bez żadnych numerów, jasne?
Kiwnęłam głową, ale juz układałam plan ucieczki. Otworzył drzwi, wyszłam, zamknęłam je i puściłam się biegiem w las. Jestem debilką, zgubię się w tym lesie. Zatrzymałam się gwałtownie i
chłopak, który za mną biegł, wpadł na mnie. Oboje wylądowaliśmy na mchu.
On na mnie. Ja pod nim. Uh, cholera jak on ładnie pachnie. Zaśmiał się
gardłowo, kiedy wierciłam się pod nim, musiałam jakoś wyleźć.
Przytwierdził mnie bardziej do trawy, wciąż się śmiejąc. Znieruchomiałam
zdziwiona obrotem sprawy.
-No i to mi się podoba, słonko. - powiedział, po czym pocałował mnie w
czoło. Co kurwa. - Ale. Nigdy. Więcej. Mi. Nie. Uciekaj. - zamruczał do ucha, po czym lekko przygryzł płatek ucha. Zadrżałam, co to kurwa
miało być, co on odwala. Jezu, proszę weźcie mnie stąd. W co ja się
wpakowałam.?!
Wstał i podał mi rękę. Zignorowałam ją, i sama się podniosłam. Złapał mnie za ramię i poprowadził w stronę apartamentu
------------------------------------------------------------------
Hej ! Na wstępie chciałam przeprosić za tak długą nieobecność. Pewne sprawy rodzinne nie pozwoliły mi nic pisać i odwiedził mnie również ktoś o imieniu Brak Weny :c. Jak podoba się nowy nagłówek ? Jak oceniacie rozdział ? Tak wiem nudny jak flaki z olejem. Jeżeli macie jakieś pytania do mnie , do bohaterów lub coś Wam nie odpowiada piszcie śmiało , a postaram się to zmienić. Za wszystkie błędy przepraszam. Zapraszam również na mojego
- Tumblr'a paradiseloveus.tumblr.com
- Ask'a ask.fm/lolleks
Do zobaczenia ! :)