wtorek, 7 stycznia 2014

Chapter Ten

- James , kurwa , miałeś nie wychodzić z pokoju , prawda ?!  Wkurwiony Zayn wparował do pomieszczenia. Takiego wolałam go nie znać. Zacisnął dłonie w pięści i zagryzł wargę . Chyba próbował opanować złość. - Spierdalaj do pokoju , albo Cię zleję. -Wypowiedział przez zaciśnięte zęby.  
To miało być do mnie ?
Powoli ruszył w stronę James'a .  
               Chwila , chwila. On chce dziecko pobić ?! Nie ma mowy. Nie pozwolę na to!  
Stanęłam przed James'em gotowa przyjąć za niego ciosy. Nikt kurwa mać , nie będzie bić dziecka na moich oczach. Sama przechodziłam przez to samo i nie chcę by ktoś tak cierpiał .
- Odsuń się , Maggie. - Frustracja. Tyle mogłam zrozumieć z jego głosu.
- Nie.  - Od razu pożałowałam tych słów. Popchnął mnie , a ja upadłam na szafkę , przewracając wazon , który spadł mi na głowę. Szybko złapałam się za nią i syknęłam. Krew lała się ze mnie niemiłosiernie.Czarne punkty zaczęły zasłaniać mi obraz.
- Mamusiu! Mamusiu! - James. Tylko tyle zdążyłam usłyszeć zanim pogrążyłam się w ciemności.
Perspektywa Zayn'a
Kurwa mać! Co ja narobiłem ! Szybko podbiegłem do Maggie i sprawdziłem tętno. Było ledwie wyczuwalne. Wziąłem ją na ręce i wybiegłem z domu. Odpaliłem samochód i ruszyłem do szpitala. Droga zajęła niemiłosiernie długo czasu chociaż złamałem z siedem przepisów jak nie więcej. Dojeżdżając szybko wyskoczyłem z auta i biorąc Maggie na ręce wbiegłem do szpitala. Za nami dreptał mały Jamie niczego nieświadomy. Podbiegłem do lekarza i dałem mu nieprzytomną Margaret. Zabrał ją od razu na salę operacyjną a nam nie pozwolono wejść do niej. Siedziałem jak na szpilkach a w tym czasie Jamie płakał. Zdążył się już przywiązać do Maggie. 
Kurwa, dlaczego jestem taki popierdolony ?! Dlaczego ją popchnąłem ?! 
                                Nagle lekarz wyszedł z sali. Pospiesznie wstałem ii ruszyłem do niego.
-Panie doktorze! Ona żyje prawda ?! Co z nią ? Jak się czuje ? - zacząłem zasypywać niewinnego człowieka miliardami pytań.
- Spokojnie , panie Malik. Stan Panny Flack jest stabilny lecz jest jedna sprawa. Ona .. jest w śpiączce. Bardzo mi przykro. - facet oddalił się od nas , zostawiając mnie w totalnym osłupieniu. 
Co kurwa ?
Wbiegłem do jej sali i zobaczyłem ją. Była w strasznym stanie.

2 komentarze:

  1. Dziewczyno, ty zawsze przerywasz w takich momentach? Czekam na next, a z drugiej syrony to ciekawi mnie kto jest matką Jamesa...
    @husaria1698

    OdpowiedzUsuń